Początki

Paź 24, 2019 | Osobiste | 3 Komentarze

Paź 24, 2019 | Osobiste | 3 Komentarze

Nie zawsze w podróży było mi tak kolorowo. Nie zawsze było z górki i nie zawsze wszystko układało się po mojej myśli. W pierwszą autostopową podróż jechałyśmy bez jakichkolwiek informacji. Naiwnie nakreśliłyśmy na mapie kółka na nazwach kilku europejskich stolic, spakowałyśmy zupki chińskie, konserwy, mój mocno przemakalny jednoosobowy namiot i czekałyśmy na osiągnięcie przeze mnie pełnoletności. Ruszyłyśmy 3 tygodnie po odebraniu dowodu – z właściwą nastoletnim dziewczynom odwagą. To była moja pierwsza podróż zagraniczna. Miałam na sobie trampki z dziurawą podeszwą, które chwyciłam w pośpiechu i nie sprawdziłam stanu. Miałam na sobie koszulkę brata, z wyciętymi przeze mnie rękawami. Miałam 100 euro i ogromne marzenie o zobaczeniu świata.

Gdy teraz o tym myślę, sama się dziwię, że się na to odważyłam. Nie znałam wtedy Couchsurfingu, Agody, Airbnb. Ba! Nie posiadałam nawet smartfona. Zamiast map Google w ręku ściskałam papierową mapę Europy, która pod koniec wyjazdu nie nadawała się do niczego. Dzięki temu znam na pamięc większość tras. Pierwsza noc, pierwszej podróży była tragiczna, najgorsza. Jak to pisałyśmy w pamiętniku – „Nawet siatki z Biedronki przemokły”. Tę noc spędziłyśmy na domku na drzewie w centrum Amsterdamu. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że w środku nocy rozpętała się okropna burza, która ze śpiworami w rękach przeganiała nas przez szalone ulice stolicy, żeby w końcu ululać nas do snu, pod jednym z Muzeów. Jak bezdomne. Następnego dnia stopa łapałyśmy 4 godziny – zmarnięte i mokre – moja strefa komfortu błagała o pomstę.

W Hiszpanii nas okradli. W wielkim szoku obserwowałyśmy odjeżdżającą z piskiem opon, zieloną Alfę Romea, której bagażnik po brzegi był wypełniony naszym dobytkiem. Dobytkiem, który z trudem nosiłyśmy na plecach przez kilkanaście dni. Dobytkiem, który umożliwiał nam spokojny powrót do Polski. Jedyne co nam wtedy pozostało to aparat, telefon, trochę gotówki, papierowa mapa, pamiętniczek i ogromny wstyd. Poczucie porażki, bezsilności. Głos w głowie powtarzał jak mantrę, że „ludzie” mieli rację, że to był głupi pomysł. Za resztę pieniędzy wyrobiłyśmy mi nowy paszport, kupiłyśmy mydło i ciastka owsiane. Mając 5 euro i będąc w Lizbonie postanowiłyśmy wrócić autostopem do Polski. Rodzice dowiedzieli się o tej sytuacji, gdy byłyśmy już w rodzinnych Brusach.

Można by pomyśleć, że ten wyjazd, to była katastrofa. Lecz wróciłyśmy zadowolone, dumne z siebie. Bez piętnastu kilogramów na plecach, ale z ogromnym bagażem doświadczeń. W dłoniach ściskałyśmy torbę z pomidorami, którymi żywiłyśmy się w Hiszpanii. Teraz – 5 lat póżniej – zapał do działania nie osłabł. Przeżycie ponad tygodnia bez domu [namiotu] i pieniędzy wiele mnie nauczył. Złapałam wtedy bakcyla, który siedzi we mnie do dziś. Teraz sprawnie szukam lotów, mam w głowie przelicznik walut i potrafię powiedzieć „dziękuję” po arabsku, włosku, wietnamsku, norwesku, tajsku i kilku, jeśli nie kilkunastu innych językach. Bo po tylu latach podróży, po przejechaniu 41 państw autostopem, jestem wdzięczna setkom ludzi, wielu narodowości. Za podwózki, wskazanie palcem drogi, podzielenie się częścią siebie, za życzliwe uśmiechy.

Jeśli komuś brak odwagi, albo martwi się o niedostatecznie dobry ekwipunek – niech przeczyta to wszystko raz jeszcze. I jeszcze raz. Ciężko o bycie mniej ogarniętym i mimo kilku poślizgnięc uznaję ten pierwszy wyjazd za pełny sukces. Za początek najpiękniejszego, pełnego podróży i nowych przyjaźni etapu mojego życia. Z ekscytacją patrzę w przyszłość.

3 komentarze

  1. humbleboyy

    Nie często mi się to zdarza, ale czytając ten wpis, wzruszyłem się z jakiegoś powodu. Tak po prostu. Jesteś mega, Dodo!

    Odpowiedz
  2. juliagoesaway.home.blog

    Czytając o tym, że okradli Was prawie do zera w Hiszpanii mogę tylko powiedzieć, że szacun 😀 że się nie poddałyście i dalej wróciłyście autostopem do Polski! To jest dopiero odwaga! Ja pewnie mając naście lat zadzwoniłabym zrozpaczona do rodziców…

    Odpowiedz
  3. Patka

    Znam Cię dopiero od pół roku, ale już Cię uwielbiam, zanim Cię poznałam na instagramie nie myślałam nawet o autostopie, teraz już się nie mogę doczekać pełnoletniości I spróbowania się w tym (jeszcze 10 miesięcy) ❤️❤️❤️

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.